OD PRODUCENTA: Lifting 4D technologu - 5 zaawansowanych peptydów + wegański kolagen. Przełomowa technologia pielęgnacyjna, która dzięki składnikom wykazującym precyzyjne, wielokierunkowe działanie odmładzające, pozwala osiągnąć czterowymiarowy efekt liftingu:
- spłycenie zmarszczek
- wzrost ujędrnienia
- poprawa elastyczności
- wymodelowane konturu
Aktywna ochrona anti-photoaging SPF 50 - przeciw fotostarzeniu i powstawaniu przebarwień, bez efektu bielenia.
Wygładzenie i rozświetlenie. Ceramidy i ekstrakt z peonii królewskiej. Synergiczne połączenie substancji budulcowych, wspierających odnowę skóry.
Ochrona bariery hydrolipidowej. Kompleks synbiotyczny - połączenie pre- i probiotyków, które wspierają mikrobiom skóry.
W pielęgnacji skóry dojrzałej często mamy dylemat: postawić na silne składniki anti-aging, czy na wysoką ochronę przeciwsłoneczną? AA YLift Supreme peptydowo-kolagenowy krem na dzień SPF 50 obiecuje połączyć oba te aspekty w jednym kroku. Zużyłam praktycznie całe opakowanie, więc mogę Wam powiedzieć czy faktycznie działa tak dobrze, jak to deklaruje producent.
Promieniowanie UVA i UVB jest jednym z głównych winowajców przedwczesnego starzenia się skóry. Nawet najlepsze serum z retinolem czy witaminą C nie przyniesie pełnych efektów, jeśli twarz będzie codziennie wystawiana na działanie słońca bez żadnej ochrony. Krem z wysokim SPF to właśnie tarcza ochronna, która blokuje do 98% promieniowania UVB, a filtry szerokopasmowe dodatkowo zabezpieczają przed promieniami UVA odpowiedzialnymi za fotostarzenie, utratę jędrności i przebarwienia. Dodanie do tego peptydów i kolagenu daje nam produkt, który nie tylko chroni, ale i realnie wspiera strukturę skóry, stymulując procesy naprawcze.
Krem AA YLift Supreme zamknięty jest w przyciągającej wzrok czerwonej tubce z pompką. Opakowanie podoba mi się pod kątem estetycznym. Dodatkowy plus za higieniczne dozowanie kosmetyku. Krem ma gęstą, odżywczą konsystencję z delikatnym, niedominującym zapachem. Przez pierwszy moment po nałożeniu czuć go na twarzy. Na szczęście nie jest ciężki, tłusty, czy toporny. Rozprowadza się łatwo i gładko, a mimo wysokiego SPF nie zostawia tłustej ani białej warstwy. Jest komfortowy w noszeniu. Krem AA YLift Supreme ma wykończenie satynowe. Jeśli szukacie matu to nie jest produkt dla Was. Skóra po nim delikatnie się błyszczy, ale jest to bardzo estetyczny zdrowy "glow". Krem potrzebuje chwilę żeby się wchłonąć. Myślę, że dla cer bardzo tłustych może być zbyt bogaty. Ja mam skórę mieszaną i dla mnie jest w sam raz. Należę do osób, które nie używają podkładu, więc nie wiem jak krem sprawdzi się przy takim klasycznym makijażu. Natomiast stosuję korektor, punktowo oraz pod oczy i tutaj na ogół nie mam problemu. Piszę na ogół, ponieważ zdarza się, iż krem nie chce współgrać z moim makijażem i odrobinę się roluje. Nie wiem od czego to zależy, bo moja pielęgnacja wygląda zawsze tak samo.
Krem AA YLift Supreme ma dobre działanie nawilżające przez cały dzień. Skóra wygląda zdrowiej i młodziej, a zmarszczki są mniej widoczne. Zawarte w kremie peptydy oraz kolagen w dłuższej perspektywie poprawiają jędrność skóry. Oczywiście ja nie mam złudzeń, że krem nagle mi te zmarszczki zlikwiduje. Ale utrzymuje moją skórę w dobrej kondycji i w moim odczuciu spowalnia procesy starzenia. Ponadto filtr SPF 50 bardzo dobrze chroni przed słońcem, używałam go zarówno w sezonie letnim jak i zimowym. Mam cerę z tendencją do trądziku, krem mnie nie zapycha. Nie podrażnia oczu.
Myślę, że krem AA YLift Supreme będzie idealny dla osób, które chcą połączyć działanie anti-aging z ochroną przeciwsłoneczną w jednym kroku. Po kilku tygodniach stosowania skóra wygląda na bardziej wypoczętą, a drobne linie są optycznie wygładzone – efekt liftingu jest subtelny, ale widoczny przy regularnym stosowaniu. Uważam, że warto sięgnąć po ten krem. Ja kończęm właśnie jego drugie opakowanie i jestem naprawdę zadowolona. Tylko uwaga dla osób, które stosują na co dzień pełen makijaż, bo tutaj potrafi być różnie.

Tego kremu nie miałam jeszcze okazji testować. Ciekawy produkt.
OdpowiedzUsuńWarty zainteresowania.
UsuńPierwszy raz o nim słyszę 😀 Ja uwielbiam kremy z filtrem z kolorem np Garnier, a z takich zwykłych to Vichy 😀
OdpowiedzUsuńJa się boję tych z kolorem. Miałam kiedyś Misshe i dawała radę.
UsuńUżywam SPF przez cały rok, najczęściej wybieram te koreańskie :) Bardzo mi odpowiadają ich formuły. Ale z tego, co widzę, to ten z AA też wygląda świetnie! Dawno nie miałam nic z tej marki. Dzięki za świetną recenzję!
OdpowiedzUsuńWyjątkowo dobrze trafiłam i nie jest drogi coś koło 30 zł. Z koreańskich miałam Misshe i jeszcze kilka kremów, ale już nie pamiętam co. Jak na razie nie trafiłam na tyle, żeby kupić ponownie.
UsuńKiedyś miałam jakiś krem AA i byłam zadowolona. Poszukam tego produktu.
OdpowiedzUsuńMyślę, że warto. AA ma w swojej ofercie kilka ciekawych kremów z filtrem.
UsuńPodeślę post mamie ;) Lekkie kremy i podkłady to mój ulubiony aktualny trend. Nie lubię gdy coś mi "siedzi" na twarzy.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Ja też szukam lekkich, zwłaszcza na lato. Ciężkie to sobie można na noc aplikować.
Usuń