Metoda KonMari etap I - UBRANIA

Ubrania - Ogólne zasady

Zbieramy całą odzież jaką mamy w domu i układamy ją na podłodze. Ważne jest, aby były to absolutnie wszystkie posiadane przez nas ubrania, łącznie z zimowymi kurtkami, sukienkami na wesele itd. Możemy jedynie pominąć to co czeka na pranie. Następnie bierzemy każdą sztukę odzieży w rękę i zadajemy sobie pytanie: czy ta rzecz wywołuje we mnie radość? Zostawiamy tylko te ubrania, przy których odpowiedź brzmi tak. Aby ułatwić sobie cały proces, odzież warto podzielić na podkategorie i sprzątać w następującej kolejności:

  • góra (koszulki, swetry), 
  • dół (spodnie, spódnice), 
  • ubrania do powieszenia (marynarki, żakiety, płaszcze), 
  • skarpetki, 
  • bielizna, 
  • torebki, 
  • dodatki(szalik, paski, czapki), 
  • ubrania na specjalne okazję (kostiumy kąpielowe, mundurki), 
  • buty

Po skończonym procesie segregacji, ubrania które odłożyliśmy pakujemy do worków i jak najszybciej się ich pozbywamy. Chociażby wynosząc je do samochodu. Następnie przystępujemy do układania na nowo tego co pozostało. Ponieważ mamy opróżnione wszystkie szafy i komody, możemy w lepszy sposób rozplanować sobie system przechowywania ubrań.
Bardzo ważne jest abyśmy sprzątali sami, bez pomocy osób z zewnątrz i nie pokazywali rodzinie tego co wyrzucamy. Inaczej zaczną się irytujące pytania: czemu wydajesz taką ładną sukienkę, mogłabyś w niej jeszcze pochodzić, a ten sweter, przecież dostałaś go od babci. I całe porządki diabli wezmą.

Jak przechowywać odzież

KonMari zaleca składać ubrania i przechowywać je w pionie, tak żeby można je było ułożyć jedno za drugim, a nie jedno na drugim w stos. Do tego celu najlepiej wykorzystać szuflady. Natomiast ubrania, które powinny wisieć oczywiście wieszamy, ale w określony sposób tak aby wznosiły się one do prawej. Czyli od lewej strony wieszamy rzeczy cięższe, dłuższe i ciemniejsze w kolorze np. płaszcze, później kurtki, następnie żakiety, a na samym końcu po prawej stronie koszule. Dobrze jest też ułożyć te ubrania kolorystycznie od najciemniejszych do najjaśniejszych.

Ubrania sezonowe

Powinniśmy trzymać wszystkie ubrania razem. KonMari nie zaleca chowania ubrań sezonowych, ponieważ jeśli coś jest schowane (np. w piwnicy) to istnieje duża szansa, że o tym zapomnimy, albo nie będzie nam się chciało tego wyciągać. W efekcie nie będziemy nosić naszych wszystkich ubrań, albo nie pamiętając o starych kupimy sobie nowe.

Jak to wyglądało u mnie

Zrobiłam tak jak było to opisane w książce. Wyciągnęłam moje wszystkie ubrania, buty oraz torebki z szaf. Przytargałam również to co było schowane w piwnicy. Zebrałam wszystko w jednym miejscu. I przeżyłam szok. Myślałam, że moje ubrania zajmą mi raptem pół dywanu, tymczasem brakło mi na nim miejsca o łóżku nawet nie wspominając. A jak jeszcze dołożyłam do tego buty i torebki, to już w ogóle nie miałam się gdzie ruszyć. Nie zdawałam sobie sprawy, że tyle tego nagromadziłam, a przecież ciągle narzekam, że nie mam co na siebie włożyć. Powiem wam szczerze, że na mnie to naprawdę podziałało, kiedy zobaczyłam tą stertę ciuchów.

Metoda KonMari, porządki w ubraniach
W trakcie opróżniania szafy. Pod kaloryferem leży pierwsza partia ubrań do wydania.

Gdy mnie w końcu odblokowało, zabrałam się za segregowanie tego bałaganu. Brałam każdą rzecz w dłonie i zadawałam sobie pytanie: czy to wywołuje we mnie radość? Na początku było mi tak trochę dziwnie. Jednak bardzo szybko uświadomiłam sobie, że mam mnóstwo rzeczy, których nigdy nie założyłam, bo ich po prostu nie lubię. Po co więc trzymać je w szafie? Więc koniec końców ta cała iskierka radości ma sens, ponieważ oczywistym jest że noszę tylko te ubrania, które lubię oraz w których dobrze się czuję. Chyba większość ludzi tak ma.

Metoda KonMari ubrania
Tak wygląda moja szafa, kiedy jest w niej porządek. Ubrania są często powieszone na lewą stronę.

Przy podejmowaniu decyzji co zostaje, a co must go on nie ograniczyłam się jednak tylko do iskierki radości. Co prawda KonMari radzi, aby nie mierzyć ubrań jednak ja przyjęłam swoją własną taktykę. Po pierwszej selekcji została mi cała masa ciuchów, co do których miałam wątpliwości lub których tak dawno nie miałam na sobie, że mimo iż wywoływały one we mnie radość, to nie wiedziałam czy jeszcze będą na mnie pasować. Dlatego też przymierzyłam większość moich ubrań, co jedynie jeszcze bardziej ułatwiło mi podjęcie decyzji. Okazało się też, że mam aż 14 czarnych t-shirtów! Nic na to nie poradzę, jest to moja ulubiona część garderoby. W tym przypadku również przymierzyłam je wszystkie i zostawiłam sobie tylko te, które dobrze leżały i wyglądały. Z ciężkim sercem pozbyłam się tych spranych i zmęczonych życiem. Cóż mogę poradzić one wszystkie wywoływały we mnie radość. Nie mniej jednak jeżeli jakaś bluzka jest znoszona i bardziej nadaje się na ścierkę niż do założenia, to nie ma zmiłuj, trzeba ją wyrzucić.

Ciężko jest się rozstać z rzeczami

Cały ten proces podejmowania decyzji był dla mnie bardzo ciężki. W pewnym momencie się nawet rozpłakałam. Miałam ogromną ochotę zostawić to wszystko w cholerę i nic nie sprzątać. Na szczęście 15 głębokich oddechów później jakoś opanowałam moje emocje. Z każdą odkładaną przeze mnie rzeczą miałam wrażenie, że nie zostanie mi nic do ubrania i w rezultacie będę mieć pustą szafę. Tak się oczywiście nie stało. Pozbyłam się w sumie 6 worków ubrań, 4 par butów, 5 torebek i... niespodzianka! Nadal mam szafę pełną ubrań i zdecydowanie mam co na siebie włożyć.

Metoda KonMari ubrania
Na moich rzeczach mam pełno kociej sierści, ale trudno się dziwić kici, że śpi mi na ubraniach skoro walają się
one wszędzie. Obok szafka, do której wrzucam co popadnie. Za ciuchami była reklamówka z kosmetykami
 a pod nimi znalazłam książkę, gazetki reklamowe, korespondencję, talerzyk i łyżeczkę do herbaty!

Było też bardzo dużo rzeczy, z którymi nie wiedziałam co zrobić oraz z którymi mimo najszczerszych chęci nie mogłam się rozstać. Schowałam je więc do pudeł i dałam sobie 3 miesiące na przemyślenie tematu. Po tym czasie muszę podjąć ostateczną decyzję co zrobię z tymi rzeczami. Wyszły mi ich w sumie trzy pudła. Trochę dużo, zdaje sobie z tego sprawę. Jednak z drugiej strony uważam, że nie można robić pewnych rzeczy na siłę i wyrzucać ubrań po to tylko żeby się ich pozbyć. Należy to robić w swoim tempie, aby później czegoś nie żałować. Jeżeli podjęcie danej decyzji wymaga od nas więcej czasu to należy go sobie dać. 
Po skończonym procesie segregacji, ubrania które odłożyłam spakowałam od razu do worków i wyniosłam je do samochodu, a to co się nie nadawało do noszenia wyrzuciłam do śmieci. Później umyłam dokładnie wszystkie szafy i dopiero wtedy zaczęłam układać ubrania na nowo. Muszę przyznać, że sprawiło mi to bardzo dużo radości. Podejmowanie decyzji gdzie co ma leżeć oraz organizowanie moich szaf na nowo bardzo podniosło mnie na duchu. Miałam wrażenie jakbym wprowadzała się do nowego mieszkania.

Ile mi to zajęło czasu?

Główne przeglądanie ubrań zajęło mi w sumie całe dwa dni. Dodatkowo dwa wieczory spędziłam na przekładaniu ubrań w szafach i na półkach, żeby znaleźć odpowiednią kombinację. Kupiłam też nowe, porządne drewniane wieszaki oraz specjalne wieszaki do spódnic. Torebki ułożyłam na sztorc w pudełku. Większość moich ubrań złożyłam metodą KonMari tak, aby można je było przechowywać w pionie.

Metoda KonMari, porządki w ubraniach
Efekty mojego sprzątania. Ubrania złożone metodą KonMari powędrowały do komody, buty i torebki są wreszcie
 łatwo dostępne. Rzeczy w szafie są powieszone również według zasad KonMari. Nie miałam pojęcia, że mam
 tyle sukienek i spódnic. Spróbujcie zgadnąć jaki jest mój ulubiony kolor.

Muszę przyznać, że od razu spodobał mi się taki system przechowywania ubrań. Do tego stopnia, że w sobotę zamiast zająć się kolejnym etapem sprzątania, pojechałam do Ikei i za radą KonMari kupiłam sobie komodę. Zmieściła mi się w niej duża część moich ubrań. Teraz wszystko widać, nic się nie gniecie i łatwo jest wyjąć jedną sztukę odzieży bez rozwalania całej sterty. Nie wiem jak ja mogłam do tej pory żyć bez szuflad. Ze swojej strony mówię zdecydowane do widzenia poprzedniemu sposobowi przechowywania ubrań. Dzięki temu zwolniłam sobie przestrzeń w całej jednej szafie i przeniosłam do niej wszystkie moje buty, ponieważ zależało mi bardzo na tym, aby rzeczy z tej samej kategorii trzymać możliwie w jak najmniejszej ilości miejsc. Dzięki temu znów zwolniłam miejsce tym razem w innych szafkach. Jestem w szoku, bo nie przypuszczałam nawet, że będę mieć gdzieś tak po prostu wolną półkę, na której nic nie będzie stało.

Ubrania sezonowe

Kolejna niespodzianka, nie wyniosłam nic do piwnicy. No dobra, prawie nic. Nie zmieściła mi się tylko jedna zimowa kurtka nigdzie. Poza tym wszystkie moje ubrania pozasezonowe, które wcześniej leżały w piwnicy, teraz zmieściły mi się w mieszkaniu. Co prawda niektóre z nich leżą na górnej półce w szafie, uważam jednak, że lepiej jest im tam niż w piwnicy. No i mam do nich dużo łatwiejszy dostęp. Cieszę się z tego bardzo, bo zgadzam się z KonMari, że nie ma sensu trzymać ubrań sezonowych oddzielnie. Czasem we wrześniu jest tak zimno, że człowiek wyciąga szalik i rękawiczki, a znowuż październik potrafi zaskoczyć ciepłą i słoneczną pogodą. Poza tym zawsze zapominałam, że coś wynosiłam do piwnicy.

Wrażenia końcowe

Podsumowując, po pierwszym etapie jestem bardzo zadowolona z efektu jaki udało mi się osiągnąć oraz z tego, w jak dobry nastrój to całe sprzątanie mnie wprawiło. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ile dało mi to energii i chęci do dalszego działania. Cały ten proces, mimo że był dla mnie ciężki psychicznie oceniam mega pozytywnie. Kryterium "iskierka radości" się sprawdziło, chociaż zastosowałam też dodatkowe metody takie jak zwyczajne mierzenie ubrań. Dla mnie tak było łatwiej. 
Dzięki zastosowaniu metody KonMari pozbyłam się ogromnej ilości ciuchów a nadal bardzo dużo mi zostało. Jestem tym faktem zaskoczona. Myślałam, że zostanę z 5 bluzkami na krzyż i dopiero nie będę miała co na siebie włożyć. Ubrania, które odłożyłam powędrowały do bardziej potrzebujących osób, a te które nie nadawały się do noszenia, do śmieci lub na ścierki. Pozbycie się tylu rzeczy, bardzo mnie podbudowało oraz zmotywowało do dalszego sprzątania. W tym wypadku KonMari miała rację, najlepiej zacząć od ubrań. Jest to relatywnie najłatwiejsza kategoria, a wizualne efekty naszej pracy bardzo poprawiają humor, motywują i dodają energii do dalszego działania. Składanie ubrań, układanie ich w szafie dało mi wrażenie, nie tylko jakbym wprowadzała się do nowego domu, ale wręcz rozpoczynała życie od nowa. Myślę, że o to właśnie w tej całej magicznej metodzie chodzi. O takie uczucie świeżego startu w życiu.
Nie ma w tym poście zbyt wielu zdjęć z tego etapu, ponieważ najnormalniej w świecie wstyd mi jest publicznie pokazywać mój bałagan. Nie mniej jednak jakieś porównanie przed i po postarałam się zamieścić.

6 komentarzy

  1. WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego wpisu! Ton najlepsza metoda o jakiej słyszałam! Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, metoda naprawdę jest genialna i co najważniejsze działa. Nadal mam porządek.

      Usuń
  2. znam tę metodę. Co jakiś czas (mniej wiecej co 3 miesiące) robię taki przegląd szafy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też robię regularne przeglądy szafy tak 3-4 razy do roku.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy i oryginalny sposób i na pewno sprawdze w praktyce

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, na pewno do Ciebie zajrzę w wolnej chwili. Jeśli mnie zaobserwujesz, to daj mi znać w komentarzu. Wszelaki spam usuwam. / Thank you for every comment, I will definitely visit you in my free time. If you follow me, let me know in the comment. I remove all the spam.